
Za młody jestem, by mieć sentyment dla lat osiemdziesiątych. Może za późno podłączyli mi kablówkę, może to kwestia doskonałego smaku, ale z dekady cekinów i kobiet-manekinów niewiele przyczynilo się do ukształtowania mojej muzycznej mikowatości. Niektóre piosenki wkradają się do głowy bezwiednie. Nie zawsze mi to przeszkadza:
Jestem dzieckiem Najntisów. Ich kolorowy triumwirat trwa już od kilku sezonów, a ja się klepię po udach, pokrzykując uuuu-uuuu!! Nie sposób jednak nie docenić żywotności ejtisowych tematów. Ejtis w temacie. Skurwiel w tomacie. Bałns.
stara raszpla nie rdzewieje:
Madonna - Into The Groove (Sidechains Remix)
o kurwa:
Men Without Hats - Where Do The Boys Go (Mr Miyagi Maximation)
tańczące z reniferami fińskie czarnuchy tym razem pomyliły dekady, ale z oszałamiajacym efektem:
Top Billin - My Girl Wants
Curses! aka Drop The Lime, tak jak Mika, cytuje przebój Cutting Crew:
Curses! - Died Tonight
She's a maniac, maniac on the floor. And she's dancing like she never danced before:
Michael Sembello - Maniac (Bloody Beetroots Remix)
lecę zrobić trwałą
Starfucker