Pokazywanie postów oznaczonych etykietą narkotyki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą narkotyki. Pokaż wszystkie posty

6 czerwca 2009

REKIN ZJADA CIĘ OD GŁOWY



Zombie Disco Squad i ich zulu house'y to trochę taka muzyka dla modelek, żeby mogły sobie pokręcić dupkami przy barze i nie spocić się przy tym. Ewentualnie muzyka do bardzo dobrych narkotyków, czego jednak oczywiście nikomu nie życzymy. To znaczy narkotyków w ogóle, bo to zło straszne. A jak już jakieś mają być, to tylko te najlepsze!!! Natomiast jeśli chodzi o produkcję, oryginalność brzmienia - wyrządzają. Sprawdźcie hicior VV Brown, gdzie jest i dubowość podwodna, i niepokój taki, że ten rekin gdzieś krąży, gdzieś czycha.

VV Brown - Shark In The Water (Zombie Disco Squad Remix)


Jeszcze bardziej dubowe są ostatnie remixy Sharkslayera z cyklu 'Nassau'. 'Spraycan' Renaissance Man'a w jego wersji znajdźcie sobie sami, bo pierwsze dziś tu nie pasuje, po drugie ruch to zdrowie, ale zapewniam, że się nie rozczarujecie. Pod noski podetknę wam za to edyt numeru Lenki i Nadastrom.

Lenka & Nadastrom - Trouble Is A Friend (Sharkslayer Nassau Edit)

mika

18 czerwca 2008

POSTRONIK



W zeszły weekend wjechaliśmy z impetem, rozpoczynając go hucznie imprezą w Jadło. Nie spodziewaliśmy się nawet w połowie tak cudownego rozwinięcia, a był bauns i na barze, i na stolikach, a my tak przeraźliwie pijani. 2 dni wcześniej na pokładzie Hungrymobilu znalazł się 4 pasażer w postaci nowej maszyny m-audio xponent, którą zdążyliśmy pokochać jak własne dziecko, także grało nam się genialnie.

Następnego dnia pobudka o 12 i podróż na lotnisko (w nieznośnym upale i na dramatycznym kacu) po odbiór naszego gościa - Tronik Youth'a. Na miejscu pomyliliśmy terminale co nie przeszkodziło mojemu koledze zaznajomić się toaletami Okęcia w celu zwrócenia porannego arbuza. Kiedy Mika dawał upust swojemu kacu, ja wyruszyłam na poszukiwania Neila, który okazał się być inteligentnym, wyluzowanym i dowcipnym Brytyjczykiem. Potem było łażenie po Warszawie, Neil mówił non stop, a Mika zdrowiał. Dowiedzieliśmy się bardzo wielu ciekawych i pożytecznych rzeczy, bo wujek Neil był djem kiedy my jeszcze raczkowaliśmy w tetrowych pieluchach. Producenckie smaczki, filozofowanie na temat kondycji i jakości współczesnej muzyki, techniczne gadki no i ploteczki. Wiemy na przykład kim jest Fake Blood. Ale nie powiemy.

A teraz impreza. Neil okazał się być małym, niepozornym szatanem. Zdecydowanie najlepszy dj z którym mieliśmy okazję grać. Technicznie doskonały, puszczał rzeczy wymagające, elektroniczne, acid-housowe, transowe. Ze wzrokiem wlepionym w swojego Maca zdziesiątkował nasze serca i dusze.

Swoją drogą wielkie dzięki dla klubu Obiekt, którego ekipa cierpliwie znosiła nasze ekscesy i cierpliwie donosiła alkohol. Nagłośnienie, organizacja i ogarnięcie 500 osób zasługują na medal.

Do następnego.

S.

ELUSIV
(grafika na początku posta też jego autorstwa):













HUNZVI
: