Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sszafy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sszafy. Pokaż wszystkie posty

3 grudnia 2009

CALL ON B&I



'Bite Your Lip' grywają już Bloody Beetroots. Premiera singla Blatty & Ineshy zapowiadana jest na 11 grudnia. Ma się na nim znaleźć m.in. wyborny remiks Congorock. Póki co mamy wideoklip, śmiało nawiązujący do prydzowego 'Call On Me'. Być może tylu odtworzeń na jótjóbie nie będzie, może tyle chusteczek nie zostanie zmoczonych, ale niewątpliwie jest estetyczniej. Panowie, podziwiajcie grę kolorów.




^^ ! /< @

1 grudnia 2009

STRZAŁY ZNIKĄD/SSZAFY: STRATA-TATA



Zgodnie z zapowiedzią - w tym tygodniu Strzałów nie będzie. Wiem, że tej straty nic nie zrekompensuje. W wideoklipie jest to, co być miało, a czego nie będzie. Będzie za tydzień, dziś nie będzie. Za tydzień będzie, ale już w radiu wideoklipu nie będzie.


^^ ! /< @

18 października 2009

SSZAFY: NA WYŚCIGI



Barrichello goni Buttona. Będzie padać, albo lać. Wyścig na Interlagos wielką loterią? Raikkonen jeszcze nie zdecydował. Massa pomacha flagą w Sao Paulo. Kubica to kolejny element transferowej układanki. Poszukajmy mózgu dla Sutila. Nelsinho jest gejem.

Dieter Meier to fabrykant-milioner, hazardzista (jak modnie!) i ekscentryk. Z milionerskiej nudy założył - z Borisem Blankiem - grupę Yello. Legendę elektroniki stworzył. Ich "The Race" to nieformalny hymn wszelakich wyścigów i formuł. Pamiętam ten numer, to wideo, jak pijane dziecko we mgle.
W wideoklipie przypominamy oryginał, w empetrójce przedstawiamy wersję unowocześnioną, mlodzieżową - tak zwany remiks.



Yello - The Race (Kry Wolf Remix)

^^ ! /< @

12 października 2009

1 października 2009

SSZAFY: GET YR THING



wkrótce premiera singla, wkrótce pierwsza płyta

29 czerwca 2009

SSZAFY: JAK CUKIERKI WANILIOWE



Obejrzeliśmy dziś sobie nowy film Kevina Smitha "Zack i Miri kręcą porno", postanowiliśmy więc napisać pierwszą recenzję filmową.

Zajebisty jest.

Like totalnie.

Ścieżka dźwiękowa też. Takie najntisowe (na ogół) sentymenty. Między innymi ten cukiereczek:



A tu możecie ogarnąć Kevina Smitha fejsbókowo.

25 czerwca 2009

SSZAFY: SO MUCH TENDERNESS



Dlugo szukałem tego klipu. Powolne zakończenie powolnego filmu - 'Amerykańskiego Żołnierza' Fassbindera.

Piosenkę napisał sam Fassbinder. Śpiewa aktor Günther Kaufmann, syn Niemki i amerykanskiego żołnierza (a to ci!). W 2001 roku Kaufmann został uznany winnym morderstwa własnego doradcy podatkowego i skazany na piętnaście lat pozbawienia wolności. Z więzienia wyszedł ledwie 2 lata później, kiedy wydało się, że celowo przyznał się do winy, by ochronić prawdziwą winowajczynię - swoją trzecią żonę...


^^ ! /< @

p.s. dałna póki co nie będzie, bo w radiu coś tam.

10 marca 2009

SSZAFY: BLUE BOY



Zgodnie z ubiegłotygodniową przestrogą, Strzałów dziś nie będzie. Na szczęście wiem doskonale, że miłość mi wszystko wybaczy. Niechaj egzystencjalną pustkę pomoże wam wypełnić Klasyka: Blue Boy, Remember Me.



ptr

16 lutego 2009

SSZAFY: TRZY MAŁE ŚWINKI



Trzy małe świnki:
'o' autentyk z Quo Vadis (R.I.P.): dla mnie piwo, dla świni Malibu
'o' autentyk z Jadłodajni: ej, didżej, graj wolniej, bo mi się świnia poci
'o' i jeszcze hasło reklamowe dla kebsa: najgorętsze świnie w mieście

(ach, gdyby kebeby były z wieprzowiny)

miałem wtedy jakieś 10 lat:



mika

19 stycznia 2009

SSZAFY: LETNIE TĘSKNOTY



Piosenka jest dobra na styczeń. Piosenka jest dobra na mróz. Tu mamy do czynienia z Piosenką Stycznia, ale emocjonalnie jest to jakiś lipiec. Środek lipca. (Nasto)letnie tęsknoty. Jak Afghan Whigs.


Jeśli w oryginale Adam Kesher przywołują (just a band) Afganów, to The Shoes, o których magii już tu pisaliśmy, wsiadają w Deloreana i przenoszą nas z 1993 do 2003. Greg Dulli wyraża się już w Twilight Singers, The Shoes dodają do oryginału staby, a ja czuję się, jakbym słyszał "Teenage Wristband" po raz pierwszy:

Adam Kesher - Local Girl (The Shoes Remix)

Mika

11 grudnia 2008

SSZAFY: ZOMBIE FOLK



A jednak to prawda. Nie chodziło o pitchowanie w dół, czy wielkiego murzyna, ale o wychudzonego proroka w przedszkolu.



Ssombie & Sombie

9 listopada 2008

SSZAFY: CALLERS



Dziewczyny ładniej się smucą. A już zupełnie przepięknie wychodzi to Sarze Lucas, z pochodzenia Włoszce, z urodzenia Nowoorleance. Posługując się potężnym, na poły folkowym, na poły bluesowym głosem zakreśliła emocjonalny krajobraz na najlepszej płycie tego miesiąca - "Fortune". Skala wokalu Sary pozwala jej przechodzić przez pełne spektrum kobiecości. Murzynki, kowbojki, blondynki, fado, cekiny, whisky, sukienki w kwiatki, jazz. Co chcesz.
Jej partner - gitarzysta, Ryan Seaton, także zmiennym jest. Od zadymionego baru do słonecznej przestrzeni - oszczędnie, wręcz skąpo raczy nas pojedyńczymi nutami. Idealna równowaga dla emocjonalnej liryki zawartej na "Fortune".
Moja babcia zawsze powtarzała, że miłość to największa tragedia dla kobiety. W przypadku Callers powstał przy okazji krótki i piękny album.

Callers - Rone
Callers - More Than Right
Callers - In Blighted Gold

SSylwia

4 listopada 2008

SSZAFY ZNIKĄD: DUKE SPECIAL



Sylwia już pisała: dziś Strzałów nie będzie, polityka wygrała ze sztuką. Dla zawiedzionych okruszek klimatów, które miały nastąpić.

Nie o Dumoncie tu będzie, choć Duke Special, jak gwiazda naszych nadchodzących urodzin, też jest z wysp. Ale z Irlandii. Taka z niego europejska wersja Rufusa Wainwrighta, choć gorsza, co nie powinno dziwić, skoro wszystko, co amerykańskie, jest lepsze. Wodewilowo, mjuzikalowo, usilnie przebojowo. Przesłuchałem całą płytę 'I Never Thought This Day Would Come' Duke'a i radzę, byście sobie lepiej obejrzeli wieczór wyborczy, bo potrzebna jest zmiana. Ale jeden, cyfrowo 1, numer urzeka.



słodkie słodkie buziaki
Piotr

16 października 2008

SSZAFY: REINVENTIONS



Jeśli się nie ma telewizora, mecze czyta się Z Czuba. Tam czasem wprawdzie nie widać dryblingów Błaszczykowskiego, ale po meczu ze Słowacją pocieszam się, że to dobrze, kiedy piłkarska prawda w oczy nie kole. A czego nie zobaczysz w telewizorze, tego nie ma. Można się tam za to dowiedzieć, że Słowacy wynaleźli spadochron. Prawa do wynalazku roszczą sobie także Chińczycy. Gdzie kłócą się narody, Japończyk korzysta:



O Shugo Tokumaru i jego nowej płycie Exit mówiłem co nieco w ostatnich Strzałach, ale eter unika. A co w internecie stoi, jest znacznie bardziej.
Pal licho spadochrony, zobaczcie, jak w teledysku do Button Shugo redefiniuje piękno:



Shugo Tokumaru - Button
Shugo Tokumaru - Future Umbrella
Shugo Tokumaru - Wedding

strfckr
P.S. Gdyby nie Czesi, Japończycy nie wynaleźliby żadnego robota.

31 sierpnia 2008

SSZAFY: FINAL FANTASY



Pan Smyczki-U-Arcade-Fire-Grizzly-Bear-I-Wszystkich-Od-Montrealu-Po-Nowy-Jork-A-Wkrótce-Także-U-Pet-Shop-Boys-Owen-Pallett grywa na koncertach kowery. Oto jeden z nich, szybko poznacie co zacz, więc co ja tu będę. To, na co należy zwrócić uwagę, to ruchy nogi (sposób grania Owena, który poszczególne partie skrzypiec nagrywa na magnetofon wielośladowy, a potem synchronicznie odtwarza - noga obsługuje magnetofon) i ruchy twarzy (z jakim zaangażowaniem to śpiewa! jak się przejmuje! jak wybucha śmiechem na koniec!).!.



Mikarey

18 sierpnia 2008

SSZAFY: HUMAN HIGHWAY



Uwielbiam piosenki śpiewane tak, jakby ktoś szeptał mi je do ucha, jak na pierwszej płycie Cocorosie. Wzruszają mnie melodie naiwne jak dziecięce wyliczanki. Kocham oldskulowe brzmienie jak ze złotych czasów radia, choćby w stylu M. Warda. Otwierające debiut Human Highway „The sound” spełnia te trzy warunki, co czyni je jedną z moich ulubionych piosenek ostatnich tygodni. No a sam wideoklip to fabularna wersja przygód Reksia. Słodko.



Human Highway - The Sound


starfucker

20 lipca 2008

SSZAFY: AIRWALKER



Podesłała mi link koleżanka. I, jak to zwykle w cyklu Sszafy bywa, muzyka będzie mówić sama za siebie. Ja pozwolę sobie tylko na krótki komentarz: ja pierdolę.


Jeremy Jay - Airwalker


starfucker

25 czerwca 2008

SSZAFY: WIELKI BŁĘKIT/STRZAŁY ZNIKĄD

Dziś strzałów nie będzie. Zaniemogłem, biedactwo. A już myślałem, że po wycięciu migdałków uzyskałem nieśmiertelność. Gówno.

W ramach marnego pocieszenia dwa niebieskie klipy. Dziwnie się składa, że w kilku spośród moich ulubionych filmów niebagatelną rolę odgrywa niebo albo woda. Tak jest w 'Gerrym', 'The Wild Blue Yonder' czy w 'Stevie Zissou'. Nie mówiąc o tym, jak nieobojętną jest mi wizja kowboja podążającego w stronę zachodzącego słońca. Konno.



Boards Of Canada - Davyan Cowboy






Atlantic Ocean - Waterfall



I jeszcze może Artur, który słynął z podwodnych dźwięków, ale się zgubił i zniknął. Bez video. Smutno.

Arthur Russell - A Little Lost


starfucker

10 czerwca 2008

SSZAFY: THE DØ




Pani jest z Finlandii i śpiewa nieco rozpłaczliwym głosem, pan wręcz przeciwnie. Razem nagrali płytę, która niczego nie zmienia. Więc o co? O to, że jest na niej jedna z najładniejszych piosenek roku, którą, jeśli byłaby jointem, nazywałbym one-cloud killerem. Ale nie jest. Anglojęzyczni pewnie mają jakieś sprytne określenie na takie ultrachwytliwe rzeczy (ktoś wie jakie?), polska leksyka, a przynajmniej moja polska leksyka, jest bezradna. Pozostaje mi zastosować młodzieżowy slang mojej młodszej córki: ekstra.




The Dø - On My Shoulders


starfucker

6 maja 2008

SSZAFY: ULICA SEZAMKOWA




Nikt nie wie, kim był Sezamkow. Nikt go nigdy nie widział. Ale wszyscy mu sporo zawdzięczamy. Dziś happy hardcore'owy klasyk a.d. 1992 i żelazny punkt hahaemowych bib sprzed roku.




Dzisiejszy post sponsorowały literka E oraz liczba 10.



10 dni do balangi Hungry Hungry Models. 10.


Mika