6 października 2008

SPICZOWANE DIWY



Nie zrażeni krytyką Obrońców Muzyki Przez Duże Sz, kontynuujemy hanieby proceder obniżania poziomu, wywabiania ambicji, zakłamywania statystyk, nieuprawiania gimnastyk, złyto prognostyk.
A może wręcz przeciwnie? Swego czasu obudziliśmy u kogoś zniesmaczenie promowaniem bassline’u z jego spiczowanymi diwami. Dziś bassline’owi powiemy pas. Wprawdzie diwy znów zadziwią, ale wydźwięk będzie inny.
Spiczować diwę – to brzmi dwuznacznie. A to raczej Chip i Dale, nie chippendales. Dzisiejsze piosenki są jednoznacznie śliczne wszystkie, choć czasem spiczowani zostaną mężczyźni.

Bugo w remiku Bloody Beetroots brzmi prosto w twarz house'owo. Bloody Beetroots brzmi house'owo. Ale podobnie jak w przypadku Public, ten house jest w dotyku francuski jak piesek:
Bugo - La Mano Mia (Cecile And Bloody Beetroots Remix)
Public - Colorful

Co jest Cayce? Jak to się czyta? Brzmi jak spiczowana Cassie, a muzycznie w pewnym momencie mamy flashbacki z Pump Up The Volume:
Cayce - Teeth Or Tears !!!

Amerykańsko. Passion Pit to zespół do odkrycia. Dla fanów Juvelena, Tigercity, Ssion nie mylonego z Scion. Softrokowo, ale dla sensacji zostawmy nagłówek 'INDIE U HHM':
Passion Pit - Sleepy Head

A tu Rusko. Wyjątkowo nie mroczny, mocno melancholijny dubstep. Jest w nim silna nostalgia do starego techno à la Orbital. Magic is real:
Rusko - Love Is Real !!!

'I'm 4 Real' The Shoes już tu było, ale to wciąż jeden z moich ulubionych numerów tego roku, więc jeśli ktoś przegapił, to nie ma za co:
The Shoes - I'm 4 Real !!!

mikaakastarfucka

5 października 2008

WINYLOWA KUCHNIA WUJKA BRODY - LABEL SHOWCASE IV

To ostatnia odsłona cyklu label showcase - co dobre musi się kończyć. Dlatego mam dla was dzisiaj trochę fajerwerków na zwieńczenie tego skromnego serialu.

Zaczynamy od Boxer Recordings z Kolonii - to renomowana wytwórnia, której szeregi zasilają takie tuzy jak Frank Martiniq, Delon & Delcan czy Dusty Kid. Jej brzmienie jest zazwyczaj przebojowe i dorobiło się określenia electro-techno. Nie przebierając w środkach, artyści z Boxer Rec. biją na głowę (też za sprawą prekursorstwa) wszelkie wykwity post-nu-rave'owe i neo-electro. Proste środki i solidna produkcja i precyzja uderzenia godna Muhammada Alego to znaki rozpoznawcze obozu bokserów. Posłuchajcie choćby gitarowo-syntezatorowego "Manhattan" The Shock, jazgoczącego i zaczepnego "Boost" Franka Martinique, czy przebojowego, electrowego "Drug Queen" Duoteque. Bardziej techniczne i stonowane oblicze Boxera (jest takie...) reprezentuje Zentex, tu z utworem "Kayra" w remiksie Alexa Under.

Italo Business to włoski net-label (choć wypuszcza też winyle), który wydaje techno o niewielkiej puli cech wspólnych z italo-disco, ale dla niektórych równie drażniące lub nęcące. Ocierające się o tandetę i prymitywizm techno z Italo Business, z durnymi melodiami, kwasami a la Crookers, lub fidgetowymi akcentami broni jednak niesamowita moc rażenia i siła przebicia. Przy pędzącym "Clacson" Dama, wykręconym "Tribute to Sconvoltz" czy bardziej house'owym "Double Interference" nie sposób usiedzieć. Na odtrutkę proponuję bardziej deepowy, stonowany "Deeply" Cardo.

Trenton to najbardziej melodyczny label z dzisiejszego zestawienia. Stawia na mocno techniczny podkład, ale pojawiają się różne dźwięki, które układają się w pulsujące tkanki melodii, jak choćby w przypadku "Lunar Jazzphysics" Theodora Zox, czy w bardzo tanecznym i wibrującym "Macho Lato" - jednej z najlepszych polskich produkcji ostatnich lat, nad którą oprócz naszych rodaków z 3 Channels pracowali Reynold (szef Trentona) i Jeff Samuel (który to wszystko zremiksował pod zabawnym tytułem "Jeff Samuel Will Work For Sex Remix"). Trenton jest też godny polecenia fanom klimatów deep - "Deeds" autorstwa Tilla von Sein (w remiksie Johna Tejady) jak i "Poison In My Mind" Reynolda to bardzo solidne kawałki w tym gatunku.

Na pożegnanie zostawiłem jedną z najciekawszych i najlepszych wytwórni ostatnich lat - Trapez, który jest sublabelem Traum Schallplatten. Pojemny katalog, świetna selekcja i wysoki poziom kolejnych wydawnictw sprawia, że Trapez jest jednym z tych labeli, które przynajmniej do niedawna kupowało się w ciemno. Oryginalnie utwory spod tego szyldu pomyślane były jako dj tools, więc mamy tu do czynienia z nieobrobionymi perełkami, które wymagają dobrego dja potrafiącego wydobyć ich blask. Na pewno takim utworem jest "Ssswing" Łukasza Seligi aka SLG. Wizytówką Trapez są jednak długie, pędzące w noc lokomotywy, jak np. "Tin Soldier" duetu Red Robin & Jakob Hilden, czy "Share Your Body" Rolanda M Dill. Dla tych, którzy narzekają, że to mało subtelne i skromne muzycznie, polecam utwór "Interafrica" Mihalisa Safrasa, który swoim pięknym przestrzennym klimatem, delikatnie wplecionymi żywymi instrumentami i uwodzącą motoryką będzie, mam nadzieję, ładnym sposobem na pożegnanie się z serią label showcase. Mam nadzieję, że momenty były.

Broda

2 października 2008

BOY 8 BIT GOES TEKNO



Przeszło rok temu mieliśmy niemałą przyjemność zagrać z Boy 8 Bitem na imprezie z cyklu Sorry, Ghettoblaster. Zapamietałam go wtedy jako wesołego wikinga z ogromnymi skillzami i słabością to fidgetowo-bangerowo-murzyńskiego grania. Tam był set pełen Herva, Aquasky'ego i takich innych. Potem rudzielec poszedł w bardziej połamane, basowe klimaty. Ale nadal się rozwija i zmienia. Jest małą fabryką do robienia muzyki bo podobno produkuje około 3 kawałków dziennie. Słabo? Mi najbardziej podobają się te tekno-techno. Rio jest spokojniejszy, za to Bulbs baltimorowy.

Bumblebeez - Rio(Boy-8-Remix)
Bulbs Burnt Out - Boy 8 Bit

S.T.tees

30 września 2008

STRZAŁY ZNIKĄD: MIKA W TRÓJCE



Strzały Znikąd w Programie Trzecim Polskiego Radia

Mazzy Star - Ghost Highway
Jeremy Jay - Airwalker
Chad VanGaalen - City of Electric Light
Songs: Ohia - Two Blue Lights
M. Ward - Four Hours In Washington
The Black Heart Procession - It's A Crime I Never Told
Calexico - Not Even Stevie Nicks...
Sufjan Stevens - A Good Man Is Hard To Find
Andrew Bird - Action/Adventure
Patrick Cleandenim - Days Without Rain
Final Fantasy -This Lamb Sells Condos
Joanna Newsom - Peach, Plum, Pear
Devendra Banhart - This Beard Is For Siobhan
Little Wings - Uh-Oh (It's Morning Time Again)
Cocorosie - Terrible Angels
The Books - The Lemon of Pink
Animal Collective - Leaf House
The Dirty Projectors - Time Birthed Spilled Blood
Le Loup - Planes Like Vultures.
Bon Iver - The Wolves (Act I & II)
Vincent Gallo - When
Nick Drake - River Man
Richard Youngs - One Hundred Stranded Horses
Thee, Stranded Horse - Swaying Eel
David Thomas Broughton - Ever Rotating Sky
Mazzy Star - Look On Down From The Bridge

ściągnij trójkowe thebeaty

pozdrawiam
Piotr

29 września 2008

NA POHYBEL COPYWRITEROM, CZYLI MUZYKA A REKLAMA I MUZYKA W REKLAMIE



Jakiś czas temu, w nudny, wakacyjny wieczór, oglądamy sobie z kolegą Piotrem Sopot Festiwal. Sabrina, Limahl, Szymon Majewski, popcorn, generalnie przyjemne nic. Aż tu nagle bachbum - reklama zeszytów. Nie byłoby szoku i zdziwienia, gdyby nie fakt, że podkładem do spotu był, znany czytelnikom tego bloga, utwór The Do. Skądinąd wiemy, że cwany copywriter trafił na niego przez naszą stronę. Komuś ten post się spodobał, przesłał go dalej i jakoś tak wyszło. I w sumie ok, bo The Do na pewno dostali za to dobre pieniążki. Ale czy piosenka o niedojrzałych mężczyznach, dzielnych kobietach i trudnych związkach pasuje do wyrobów papierniczych firmy jakiejśtam? Śmiem wątpić. Poza tym Mika trochę wyręczył Pana Copywritera bo mam nieliche przeczucie, że nigdy nie dotarłby do tej muzyki bez jego pomocy. Zatem, jeżeli jakaś agencja reklamowa jest zainteresowana płaceniem dwójce bloggerów za dobieranie muzyki do reklam to my bardzo chętnie. Pod spodem dwa inne przykłady "geniuszu reklamowego".

Dita Von Teese, która wygina się do piosenki o dziewczynie chorej na padaczce, czyli znany przebój Joy Division w wersji Agent Provocateur.



Zdrowi i muskularni sportowcy w reklamie Nike. Biegają, skaczą, strzelają gole. A w tle Johnny Cash śpiewa o uzależnieniu od heroiny.



Ale zdarzają się też highlighty. Phil Collins i Goryl.




S.T.tees